Płowdiw – Bułgaria także ma swój Rzym

Kolejny dzień w Bułgarii zaczyna się dla mnie dość wcześnie rano. Za cel stawiam sobie przemieszczenie się z Wielkiego Tyrnowa do Płowdiwu. Do przejechania około 170 kilometrów. Poranny rejsowy autobus (a dokładniej bus) nie odjeżdża jednak z głównego dworca autobusowego w mieście, lecz z niewielkiego dworca „Zapad” znajdującego się dość daleko od centrum, w zachodniej przemysłowej części miasta. Decyduję się na przejazd złapaną na ulicy taksówką.

Dworzec „Zapad”, kilka minut do odjazdu

Odjazd zaplanowany był na godzinę 8, przyjazd na 12. Do przejechania ledwie 170 kilometrów. Zastanawiałem się, co jest nie tak, żeby przejechanie tego krótkiego odcinka miało zająć aż 4 godziny. Odpowiedź przyszła dość szybko – zaraz za miastem, na południe od W. Tyrnowa rozpoczął się odcinek prowadzący przez spore wzniesienia, co wraz z krętą drogą dość znacząco obniżyło prędkość. Jakby tego było mało, to wzorem zwyczajów z b. ZSRR kierowca zaplanował ponad półgodzinny postój na parkingu przydrożnej kawiarni. Spacery po placu, prostowanie kości, papieros u pasażerów pierwszy, drugi, trzeci…, kawa, śniadanie….i tak nam niespiesznie mijał czas na tym postoju.

Bułgarska prowincja. Wokół góry łańcucha Stara Płanina

Po późniejszym, również niekrótkim, postoju w Starej Zagorze, około południa docieram do celu – miasta Płowdiw. Co istotne, także i tu nie było dane mi skorzystać z głównego miejskiego dworca autobusowego (określanego w Bułgarii mianem „avtogary”). Bus zakończył kurs na północnym dworcu w otoczeniu wszechobecnych blokowisk. Najbliższy miejski autobus do centrum miał być dopiero za pół godziny, więc po raz kolejny tego dnia zdecydowałem się na taxi, które dowiozło mnie w okolice tutejszej starówki.

Płowdiw to drugie największe miasto kraju. Liczy około 340 tysięcy mieszkańców. Położone, niczym Rzym, na 7 wzgórzach. Tym co wyróżnia Płowdiw jest jego historia, sięgająca czasów ludów trackich, a od 46 roku n. e. Cesarstwa Rzymskiego. To właśnie z okresu rzymskiego pochodzą najstarsze tutejsze zachowane zabytki. W przestrzeni miasta zachowała się również architektura i wpływy Turków, którzy to władali tymi terenami od XIV wieku.

Zwiedzanie najlepiej jest zacząć właśnie od starego miasta. To tutaj znajduje się najwięcej zabytków oraz unosi się atmosfera dawnego, momentami nieco orientalnego, miasta. Polecam „zagubić się” w tutejszych wąskich, krętych uliczkach, podziwiać architekturę, zaglądać w podwórza, do sklepów, kawiarni i nie tylko…

Prędzej czy później każdy turysta dotrze do rzymskiego amfiteatru. Datowany na początek II wieku naszej ery, mógł pomieścić nawet 7 tysięcy widzów. Obiekt jest udostępniony do zwiedzania (za opłatą), w sezonie odbywają się tu również koncerty, spektakle i inne kulturalne wydarzenia. Co ciekawe, pod teatrem został wydrążony tunel z przebiegającą tam ruchliwą drogą.

Podczas spaceru po starówce zaglądam z ciekawości do jednego z niewielkich sklepów ze starociami i sztuką. Sklep jakich wiele, podobne również są i w Polsce, ale jednak z jakiś powodów zapadły mi te odwiedziny w pamięci. Jednym z ciekawszych przedmiotów była niewątpliwie mapa wojny rosyjsko-tureckiej z lat 1877-1878. Wojna ta, a w szczególności wygrana Rosji, miała dla Bałkanów duże znaczenie. Oznaczała znaczne osłabienie Imperium Osmańskiego, czego konsekwencją była długa droga do uwalniania się tutejszych narodów spod tureckiego jarzma.

Jak już wspominałem, Płowdiw położony jest na wzgórzach. Nazywane są one pochodzącym z języka tureckiego słowem „tepe”. Na zboczu jednego z nich – Nebet Tepe położone jest właśnie stare miasto. Bez problemu powinniśmy znaleźć drogę na jego szczyt, a warto się tam udać, bo widoki na niemal całe miasto są na prawdę piękne. Szczyt wzgórza to nie tylko punkt widokowy, ale również popularne miejsce spotkań, sesji zdjęciowych, odpoczynku oraz spacerów po znajdujących się tam ruinach.

Uliczka prowadząca na szczyt wzgórza
W dolnej części zdjęcia widoczne XVI wieczne tureckie łaźnie „Chifte”
W oddali pochodząca z minionego ustroju przemysłowo-mieszkalna zabudowa północnej części miasta

Po wizycie na starym mieście i wzgórzu Nebet Tepe kieruję się do niżej położonej części śródmieścia. Jej centralnym punktem jest plac znajdujący się częściowo w niecce dawnego rzymskiego stadionu, a także Meczet Dżumaja z górującym nad okolicą minaretem. Pochodzący z XV wieku meczet jest największym w Bułgarii i jednym z największych na całych Bałkanach. To, obok zachowanych łaźni, jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli wielowiekowej osmańskiej obecności na tych terenach.

Meczet wraz z widocznym fragmentem ruin dawnego rzymskiego stadionu

Na placu przy meczecie swój początek ma jedna z ważniejszych ulic Płowdiwu – deptak imienia pierwszego księcia XIX wiecznej niepodległej Bułgarii, Aleksandra I Battenberga. Udaję się nim powoli, kierując się w stronę dworca kolejowego. Po drodze mijam bogate, wielkomiejskie kamienice pochodzące z przełomu XIX i XX wieku. Wzdłuż deptaka ulokowały się również liczne bary, restauracje i wszelkiego rodzaju sklepy. Sądząc po ilości mijanych osób, miejsce to żyje i cieszy się dużą popularnością.

Kilkaset metrów spaceru i docieram na dworzec kolejowy. Płowdiw, jako drugie największe miasto kraju, posiada stosunkowo dobre połączenie z Sofią. Dlaczego stosunkowo? – liczba pociągów jest na prawdę duża, składy do stolicy odjeżdżały z częstotliwością co godzinę, minusem jednak był czas podróży, niemiłosiernie długi. Wyjeżdżając o 18:00, na miejsce dojechałem dopiero o 20:45. Przypomnę tylko, że odległość dzieląca oba miasta, to jedynie około 150 kilometrów. Same bułgarskie pociągi do najnowocześniejszych nie należą, wiele wagonów „przyozdabiają” graffiti. Ma to jednak swoisty klimat, klimat polskich kolei sprzed kilkunastu lat.

W oczekiwaniu na pociąg do Sofii

Wizyta w Płowdiwie w gruncie rzeczy może się zamknąć w obrębie jednego dnia. Tyle czasu powinno w zupełności wystarczyć na poznanie miasta, a w szczególności jego najstarszej i najciekawszej części. To miasto, w którym przechodząc ledwie kilkaset metrów możemy przenieść się od antycznych czasów rzymskich, przez orientalną sztukę, kuchnię i architekturę osmańską, by po chwili mijać piękne kamienice z początku XX wieku. Jeśli ktoś jest pasjonatem klimatów industrialnych lub blokowisk minionego ustroju, również znajdzie tu coś dla siebie.

Tak czy inaczej, będąc w Bułgarii, a w szczególności w jej centralnej części, do Płowdiwu udać się warto, choć na kilka godzin. Dla fanów gór miasto będzie również dobrą bazą wypadową, szczególnie w położone nieco na południe pasmo Rodopów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *