Polskie góry na zimowy weekend – Szrenica

Zima 2020/2021 zaskoczyła mrozami oraz dużą ilością śniegu. Była taka, jaka powinna być ta pora roku. Pomimo zamkniętych hoteli i gastronomii zdecydowałem się nie przepuścić okazji i wybrać się na krótką wycieczkę na południe Polski. Z pomocą przyszły stare dobre nocne połącznia PKP. Standard i wygoda podróży oczywiście daleka od tej wschodniej, postsowieckiej, jednak nawet bez wygodnego wagonowego łóżka można przebyć te kilkaset kilometrów i około 7-8 godzin jazdy.

Plan był najprostszy z możliwych. Wieczorny, piątkowy wyjazd z Gdańska o godzinie 22, kilka minut po 5 nad ranem przesiadka we Wrocławiu na pociąg jadący prosto w Karkonosze. W ten sposób o godzinie 9 zameldowałem się w Szklarskiej Porębie.

Mroźny, mglisty poranek na stacji Szklarska Poręba Górna. Pociąg Kolei Dolnośląskich zakończył właśnie kurs z Wrocławia

W samej Szklarskiej Porębie znajduje się aż 5 stacji kolejowych, tak, aż pięć (Dolna, Średnia, Górna, Huta i Jakuszyce)! Jeśli chcemy być jak najbliżej centrum miejscowości, wysiadamy na stacji Górna, która jest jednocześnie stacja końcową dla pociągów jadących od strony Wrocławia, a początkową dla jadących w kierunku Czech.

Decyduję się na w miarę prosty, popularny i lubiany szlak prowadzący na szczyt Szrenicy mijając po drodze Wodospad Kamieńczyka. Z centrum Szklarskiej Poręby idę chodnikiem wzdłuż głównej ulicy (DK nr 3 prowadząca w kierunku czeskiej granicy), by po około 10-15 minutach spaceru odbić w lewo już na właściwy szlak.

Zanim jednak znalazłem się na szlaku, krótki postój przy ulicy by rzucić okiem na tzw. Krucze Skały. Idąc pieszo raczej ciężko ich nie zauważyć.

Kilkaset metrów dalej docieram do parkingu i odbijam na szeroki leśny dukt prowadzący wpierw do Wodospadów Kamieńczyka.

Jestem na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego

Szlak na początkowym odcinku wydaje się łatwy, co może być bardzo złudne. Po około 2 kilometrach droga zaczyna robić się stroma, a długie podejście zaskakuje niejednego turystę. Wzniesienie zwiastuje jednak pierwszy z przystanków – Wodospad Kamieńczyka. Zlokalizowany w biegu potoku Kamieńczyka liczy sobie 27 metrów wysokości, co czyni go najwyższym w polskich Sudetach. Wstęp bezpośrednio w jego pobliże jest płatny (10/5zł), kto nie chce, może zobaczyć fragment wodospadu z głównego szklaku. Moim zdaniem jednak zdecydowanie warto kupić bilet i podejść bliżej.

Podejście do wodospadu częściowo odbywa się po metalowej konstrukcji
Oto i sam wodospad

Kawałek dalej na szlaku za wodospadem znajduje się punkt poboru opłat na teren Karkonoskiego PN, ceny identyczne jak za wejście pod wodospad (10zł normalny bilet, 5zł ulgowy). Od tego momentu trasa będzie prowadzić prosto, nieustannie w górę w kierunku szczytu Szrenica. Łączne przewyższenie pomiędzy Szklarską, a Szrenicą wynosi około 600 metrów (z poziomu 700 m. n.p.m. do 1362 m. n.p.m.

Zbliżając się do szczytu, a dokładniej do Hali Szrenickiej zlokalizowanej u jego podstawy, robi się coraz zimniej, ale jednocześnie poprawia się widoczność. Będąc ponad poziomem lasu, zimowe widoki mogą zachwycić. Mróz, śnieg i widoczne w oddali zabielone drzewa…

Na Hali Szrenickiej znajduje się również całkiem spore schronisko. Schronisko najbardziej typowe z typowych…restauracja, miejsca noclegowe, toalety, wszystko co niezbędne na krótszy lub dłuższy odpoczynek.

Będąc na Hali, mamy do wyboru kilka opcji co zrobić, a właściwie dokąd udać się w dalszej kolejności. Ja zdecydowałem się podejść w górę, na sam szczyt Szrenicy, który wznosi się na wysokość 1362 m. n.p.m. Spacer w jedną stronę powinien zająć około kwadrans. Pogoda na samej górze diametralnie inna od tej przy schronisku. Nieustanny, silny i przenikliwy wiatr oraz widoczność momentami spadająca do 10 metrów pozwalała na dosłownie chwilowy pobyt w tym miejscu.

Ostatnia prosta, ostatnie podejście
Na szczycie
Widok na wierzchołek i znajdujące się tam drugie, mniejsze schronisko

Kilkaset metrów obok przebiega granica z Czechami. Aby przejść na stronę sąsiadów wystarczy odbić z głównego szlaku pomiędzy Halą Szrenicką, a szczytem, by po chwili znaleźć się po drugiej stronie granicy. Wyznacza ją dość charakterystyczna formacja skalna „Trzy Świnki”, może ona też przywoływać skojarzenia ze swego rodzaju bramą.

Trzy Świnki
Tak momentami wyglądał szlak na pograniczu polsko-czeskim

W sąsiedztwie Trzech Świnek po raz kolejny odbijam na boczny szlak. Po przejściu kilkuset metrów docieram nim do niewielkiego czeskiego schroniska Vosecka bouda. Działa tam sklepik i punkt gastronomiczny. Z racji ograniczeń w przekraczaniu granic i (niewielkiego, ale jednak) ryzyka spotkania straży parku narodowego lub innej kontroli, nie decyduje się iść dalej w głąb Czech. Kilka zdjęć i zawracam na polską stronę, by powoli myśleć o powrocie do Szklarskiej Poręby.

Czeska strona, a więc i reklama czeskiego piwa

Kilka minut przed godziną 16 melduję się ponownie w centrum Szklarskiej Poręby, skąd udaję się pociągiem do Jeleniej Góry, a następnie nocnym TLK do Gdańska…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *